– No proszę. Wygląda na to, że źle się dzieje w państwie duńskim. Mam poważne

37

Rainie obudziła się. W jej uszach pobrzmiewały jeszcze krzyki słoniąt¬
– Do roboty, mały – mruknęła pod nosem i zabębniła niecierpliwie palcami.
pseudonimem No Lava. Mącił mu się już ze zmęczenia wzrok, drętwiały plecy. Za każdym
– Danny jest komputerowym maniakiem. To jest cool?
- Załatw lunch - rzuciła stanowczo Kimberly. - Potem zadzwoń
– A co z komputerami? – zapytał Quincy. – Dyrektor mówił, że Danny spędzał mnóstwo
– Danny – szepnęła Rainie – już próbował popełnić samobójstwo. Boże, co musi się dziać
na nią popatrzył. Może zastanawiał się, kiedy się nauczyła reagować tak obojętnie.
ciężaru. Krew i jakaś szara materia spływały po jej długich włosach.
o wiele łatwiej byłoby po prostu sobie odpuścić.
– Zapamiętam to sobie. I cóż to za nowe dowody?
otworzyła się zapadnia i Kimberly patrzyła, jak matka tanecznym krokiem
Rainie patrzyła na Quincy'ego.
- Sąsiadka, pani Betty Wilson twierdzi, że widziała, jak około godziny

temu od razu otrzymam pieniądze. Gdyby okazało się, że nie wykonałam zadania, będzie mnie miał pod ręką.

ale wciąż nie jestem szczęśliwy. Miałem coraz więcej, a jednak nie mogłem...
wiele zdradziła Westlandowi, a jeśli nie zechce odpowiedzieć, wydusi z niej te wiadomości. I
- Rozumiem. - Podobała mu się coraz bardziej. Lubił ludzi, którzy znają swą wartość i potrafią się cenić. - Powiedzmy, że chciałbym dobrze poznać system ochrony pałacu, Centrum Sztuki i
Świetnie, jeszcze jedna dziwka, pomyślał. Spała i oddychała spokojnie, niczym śpiąca
- Pańska kolej. Proszę o rozdanie.
- Może się założymy?
innym, niż mówiła. Została wprawdzie oszukana co do jej tożsamości, lecz rozumiała
Czekała na okazję, by swobodnie obejść cały teatr. Chciała zajrzeć do wszystkich zakamarków i wykryć słabe punkty w systemie zabezpieczeń.
Edward zauważył mężczyznę szykującego się do strzału. Z całych sił odepchnął się od ściany, desperacko próbując zasłonić sobą Bellę. Nie zdążył. Nim zdołał jej dosięgnąć, oddała strzał. Jak skamieniały patrzył na mężczyznę osuwającego się bezwładnie na podłogę.
łajdakiem. Bo nim jest!
- Cóż to za intryga? - spytała Parthenia sceptycznie, choć nie bez zatroskania.
wartości lub atu, a zwycięska para zyskiwała wówczas jeden punkt. Ponieważ chodziło o
Każdej nocy bywał w klubie albo w co przyzwoitszych domach gry i wracał stamtąd z
mnie.
- W toalecie? To zabronione – powiedział jednak, wciąż utrzymując pewny siebie

©2019 www.w-wladca.lubin.pl - Split Template by One Page Love